Startup z Monachium staje się obronnym zakładem kontynentu
Przelew, który sfinalizowano w poniedziałek, czyni Helsing najwyraźniejszym pojedynczym zakładem, jaki europejskie finanse kiedykolwiek postawiły na technologię obronną. Dragoneer Investment Group poprowadził rundę, Lightspeed Venture Partners był współprowadzącym, a firma z Monachium wyszła z 1,8 mld dolarów przy wycenie 18 mld. Cztery lata po założeniu Helsing jest najcenniejszym startupem obronnym, jaki wydała Europa.
Dla każdego, kto prowadzi firmę technologiczną na kontynencie, liczba znaczy mniej niż to, co za nią stoi. To nie był klub specjalistów od obronności dokładających się do faworyta. To był zwykły kapitał wzrostowy, który uznał, że europejskie oprogramowanie wojskowe jest teraz kategorią wartą posiadania.
Kto podpisał czeki, opowiada historię
Lista inwestorów czyta się jak instytucjonalny apel, a nie syndykat venture capital. Obok Dragoneer i Lightspeed runda przyciągnęła Goldman Sachs Alternatives, JPMorgan Chase, kanadyjski fundusz emerytalny CPPIB, General Catalyst, Plural i Stepstone. Pieniądze emerytalne i bilanse banków zwykle nie gonią za wczesnymi zakładami obronnymi.
Sam Helsing ma cztery lata, siedzibę w Monachium ze spółkami zależnymi w Estonii, Francji i Wielkiej Brytanii, i zatrudnia około 900 osób. Jego produkty dawno przestały być slajdami: system dowodzenia i decyzji Altra, amunicja krążąca HX-2 oraz autonomiczny samolot CA-1 Europa to realne systemy sprzedawane europejskim armiom.
Luka w wycenie to właściwa wiadomość
Najbardziej wymowna liczba to ta, którą Helsing nie jest. W maju amerykański rywal Anduril pozyskał 5 mld dolarów przy wycenie 61 mld, ponad trzykrotność tego, ile wart jest teraz europejski okręt flagowy. Helsing pozyskał jedną trzecią pieniędzy za mniej niż jedną trzecią ceny, a i tak jest największym nazwiskiem kontynentu.
Ta luka nie jest przypisem. To strategiczny punkt wyjścia Europy: nawet jej najlepiej finansowana firma AI obronnej jest daleko w tyle jako druga za jednym amerykańskim konkurentem, zanim obie w ogóle zmierzą się z gigantami jak Lockheed czy Rheinmetall. Te 1,8 mld to zaliczka na domknięcie luki, a nie dowód, że została domknięta.
Dlaczego cierpliwy pieniądz zmienił zdanie
To, co się przesunęło, to klasa inwestora, a nie tylko kwota. Fundusze wzrostu i zarządzający emeryturami wyceniają dekady, nie cykle produktowe, a ich wejście mówi, że czytają teraz europejskie zbrojenia jako trwałą pozycję budżetową, a nie nagłówek. Rządy całego kontynentu zobowiązały się wydawać na obronę więcej przez lata, a te przyszłe wydatki to aktywo, które ci finansiści naprawdę kupują.
Dla operatora wniosek jest taki, że technologia obronna przeszła z niszy, którą większość europejskiego venture capital omijała, do instytucjonalnej klasy aktywów. Polska, wydająca na obronę największy odsetek PKB w NATO, dostarcza dokładnie tę pozycję budżetową, którą się tu kupuje. Gdy Goldman i państwowy fundusz emerytalny finansują broń autonomiczną, rynek kapitałowy przecenił cały sektor.
Co to ciągnie w stronę sektora
Bezpośrednim skutkiem, który poczują właściciele, jest konkurencja o te same rzadkie zasoby. Helsing buduje na autonomii, fuzji sensorów i przetwarzaniu brzegowym, dokładnie tych umiejętnościach, po które sięgają też cywilne firmy AI, robotyki i dronów, a 1,8 mld dolarów kupuje dużo rekrutacji. Pensje w obronności, wsparte kontraktami państwowymi, potrafią przebić komercyjne plany o ten talent.
Ta sama presja dociera do sprzętu. Amunicja krążąca i autonomiczne samoloty zużywają drony, chipy i baterie z łańcuchów dostaw, które zasilają też logistykę, rolnictwo i robotykę konsumencką. W miarę jak europejskie budżety obronne płyną przez firmy takie jak Helsing, operatorzy z sąsiednich pól powinni się liczyć z tym, że komponenty podwójnego zastosowania, na których polegają, staną się droższe i trudniejsze do zabezpieczenia.
Czytaj dalej: Londyn otworzył giełdę dla udziałów prywatnych | Dostawca stojący za Twoimi certyfikatami zbiera 1 mld



