Największe pozyskanie kapitału w giełdowej historii Intela

10 sierpnia 2026 roku Intel poinformował rynek, że sprzeda nowe akcje zwykłe o wartości 15 miliardów dolarów w ramach gwarantowanej oferty publicznej, z 30-dniową opcją dla banków prowadzących na zakup dodatkowych akcji o wartości do 2,25 miliarda dolarów. To pierwsza publiczna emisja akcji Intela od debiutu giełdowego w 1971 roku - gigant półprzewodników po raz pierwszy od ponad pół wieku jako spółka notowana na giełdzie sięga po kapitał na publicznych rynkach akcji. Kurs akcji spadł o 3 do 4 procent w ciągu kilku godzin od ogłoszenia.

J.P. Morgan, Goldman Sachs, Morgan Stanley i Citigroup są wspólnymi bankami prowadzącymi ofertę. Przy cenie akcji na poziomie około 100 dolarów transakcja oznacza około 150 milionów nowych akcji, wzrost liczby akcji o około 3 procent i odpowiadające mu rozwodnienie dla każdego dotychczasowego akcjonariusza. Intel poinformował, że wpływy sfinansują to, co firma określiła jako bezprecedensową inwestycję w moce obliczeniowe dla AI: rozwój fizycznej AI, układów projektowanych pod konkretne zastosowania, bardziej zaawansowanych mocy pakowania oraz dodatkowej zewnętrznej produkcji płytek krzemowych, obok własnych fabryk.

Podwojony kurs akcji i tak nie wystarczył

Intel nie jest firmą w tarapatach szukającą koła ratunkowego. Jego akcje niemal podwoiły się od początku roku, a firma otrzymała miliardy wsparcia dzięki ustawie CHIPS Act, najbliższej rzeczy do państwowej siatki bezpieczeństwa, jaką może dostać amerykański producent chipów. Jeśli jakakolwiek firma powinna być w stanie sfinansować rozbudowę własnych mocy z przepływu gotówki, rosnącego kursu akcji i dotowanej produkcji, to właśnie Intel. Zamiast tego rozwadnia własnych akcjonariuszy, aby zdobyć pieniądze.

To prawdziwa historia stojąca za tym ogłoszeniem i tak naprawdę nie chodzi tylko o Intela. To miara tego, ile dziś kosztuje infrastruktura ery AI. Kiedy wieloletni gigant chipowy, z podwojonym kursem akcji i bezpośrednim dostępem do dotacji państwowych, nie jest już w stanie samodzielnie sfinansować swojej rozbudowy z bilansu ani z długu, oznacza to, że zapotrzebowanie na kapitał wykroczyło poza to, co nawet najsilniejsi gracze mogą udźwignąć sami.

Na co zwrócić uwagę we własnych umowach z dostawcami

Nic z tego nie zostaje w bilansie Intela. Producenci chipów, dostawcy sprzętu i dostawcy chmury finansujący podobną rozbudowę mocy AI stoją przed tą samą kapitałową arytmetyką, a ich koszty finansowania przenoszą się na to, ile płacicie. Polska i region Europy Środkowej przyciągają coraz więcej inwestycji w centra danych i nearshoring usług IT, a jeśli wasi dostawcy zaciągają dług lub rozwadniają akcjonariuszy, aby zbudować moce stojące za odnowieniem waszego sprzętu, umową chmurową czy przydziałem GPU, spodziewajcie się, że ten koszt kapitału pojawi się w podwyżkach cen, ostrzejszych warunkach płatności lub racjonowaniu mocy dla tych, którzy wiążą się najdłużej.

Zanim podpiszecie wieloletnią umowę z dostawcą o dużej kapitałochłonności, sprawdźcie, jak finansuje własną rozbudowę. Dostawca, który emituje akcje albo zaciąga dług, aby zbudować moce, od których niedługo będziecie zależni, mówi wam coś o wiarygodności tych dostaw i o kierunku jego cen. Przeczytajcie warunki finansowania, zanim przeczytacie cennik, bo to właśnie w finansowaniu pisze się już cennik na przyszły rok.