Pułap energii słonecznej w dzień właśnie pękł

Energia słoneczna osiągnęła rekordowe 10 procent światowej produkcji elektryczności w pierwszej połowie 2026 roku, wobec 8,9 procent w pierwszej połowie 2025 roku i 5,6 procent w pierwszej połowie 2023 roku, wynika z raportu opublikowanego 12 sierpnia 2026 roku przez Ember, londyński think tank energetyczny, autorstwa Kostantsy Rangelovej, globalnej analityczki elektroenergetyki w Ember. Produkcja energii słonecznej rosła w tych trzech latach mniej więcej siedem razy szybciej niż całkowita produkcja energii elektrycznej, co czyni ją najszybciej rosnącą siłą w światowych systemach elektroenergetycznych.

Problem tkwi w porze dnia. W przeciętnym dniu pierwszej połowy 2026 roku energia słoneczna pokrywała ponad 25 procent światowego zapotrzebowania na energię elektryczną między godziną 11 a 14, po czym spadała niemal do zera między godziną 20 a 5 rano; na bardziej dojrzałych rynkach słonecznych pokrycie w południe przekraczało 50 procent, zanim następowało to samo załamanie po zachodzie słońca. Ten wzorzec zaczyna już uderzać w samych liderów - instalacje słoneczne w Unii Europejskiej spadły w 2025 roku o 0,7 procent, co było pierwszym rocznym spadkiem od dekady, ponieważ nasycone godziny południowe sprawiły, że dodawanie kolejnej energii słonecznej w dzień stało się mniej opłacalne.

Cztery rynki pokazują, co przychodzi po energii słonecznej w dzień

Bułgaria, Chile, Australia i Kalifornia spędziły mniej więcej po trzy lata na budowaniu wystarczającej pojemności magazynów energii, by przenieść produkcję słoneczną poza zachód słońca, a raport Ember traktuje je jako wczesny wskaźnik dla każdej innej sieci wciąż uwięzionej pod pułapem dziennym. Bułgaria i Chile zainstalowały w 2025 roku wystarczająco dużo nowych magazynów energii, by przesunąć ponad trzy czwarte swojej nowej dobowej produkcji słonecznej na godziny bez słońca, a za nimi Australia z wynikiem 60 procent; flota bułgarska urosła z niemal zera w 2023 roku do 3 GWh w 2025 roku, a do maja 2026 roku do 8,6 GWh.

RynekUdział nowej dobowej produkcji słonecznej przesunięty przez magazyny energii dodane w 2025 rokuPopyt wieczorny (19-21) pokryty przez energię słoneczną i magazyny, pierwsza połowa 2026 roku
Bułgaria77%24%
Chile76%Ponad 10%
Australia60%Brak danych dla tego rynku
KaliforniaBrak danych dla tego rynkuPonad 25% (wobec 6,8% w pierwszej połowie 2023 roku)

Kalifornia pokazuje, jak wygląda to przesunięcie po dotarciu do sieci: w przeciętnym dniu pierwszej połowy 2026 roku energia słoneczna wraz z magazynami pokryła ponad czwartą część zapotrzebowania na energię elektryczną podczas wieczornego szczytu między godziną 19 a 21, wobec zaledwie 6,8 procent w pierwszej połowie 2023 roku. W Chile i Bułgarii, gdzie trzy lata temu energia słoneczna niemal nic nie wnosiła wieczorem, dziś pokrywa odpowiednio ponad 10 procent i niemal czwartą część wieczornego zapotrzebowania - dokładnie te godziny, które przedsiębiorstwa energetyczne tradycyjnie rezerwowały dla gazowych elektrowni szczytowych.

Plan mocy, który to wszystko ignoruje

Większość planów mocy przedsiębiorstw energetycznych i przemysłowych umów zakupu energii (PPA) wciąż wycenia wieczorny szczyt jako terytorium gazu, zakładając, że energia słoneczna nie ma już nic do zaoferowania po zachodzie słońca. To założenie było jeszcze rozsądne w 2023 roku, gdy energia słoneczna w Chile i Bułgarii również praktycznie nie występowała wieczorem - przestało być rozsądne na rynkach, gdzie energia słoneczna wsparta magazynami przejęła od tamtej pory czwartą część lub więcej tego samego szczytu.

Ekonomia stojąca za tym przesunięciem nie jest niczym egzotycznym. Średnie światowe koszty instalacji magazynów energii spadły o 95 procent, z 2634 dolarów za kilowatogodzinę w 2010 roku do zaledwie 140 dolarów w 2025 roku, a uśredniony koszt magazynowania energii oszacowano na około 65 dolarów za megawatogodzinę w 2025 roku - na tyle tanio, że 74 procent magazynów energii zainstalowanych na świecie w 2025 roku było już wykorzystywanych do przesuwania energii, wobec 47 procent w 2020 roku. Operator sieci lub nabywca mocy, który nie uwzględnił jeszcze scenariusza przesunięcia wieczornego co najmniej 30 procent energii słonecznej, wycenia moc szczytową i warunki PPA wobec sieci, która na najszybciej zmieniających się rynkach już nie istnieje.

459 gigawatogodzin w jednym roku to nie problem na lata 30

Ember spodziewa się 459 GWh nowej pojemności magazynów energii na świecie w 2026 roku, o pięćdziesiąt procent więcej niż 307 GWh dodanych w 2025 roku, co samo w sobie wystarczy, by przesunąć 34 procent nowej dobowej produkcji słonecznej na godziny bez słońca - niemal dwukrotnie więcej niż wskaźnik 18 procent z 2025 roku i znacznie więcej niż 4 procent z 2021 roku. To światowa średnia zbudowana na przyrostach jednego roku, a nie prognoza na następną dekadę.

Stany Zjednoczone dodały w 2025 roku 58 GWh magazynów energii, co wystarczyło, by przesunąć około czwartej części nowej produkcji słonecznej, przy czym sama Kalifornia dodaje więcej mocy w magazynach niż w energii słonecznej każdego roku od 2021 roku. Unia Europejska dodała natomiast tylko 27 GWh w 2025 roku i przesunęła jedynie 16 procent swojej nowej energii słonecznej - poniżej światowej średniej - choć własne scenariusze europejskich operatorów sieci zakładają, że zainstalowana pojemność magazynów energii wzrośnie mniej więcej czterokrotnie między 2025 a 2030 rokiem.

Prawdziwym ograniczeniem jest kształt rynku, nie chemia baterii

Globalny wskaźnik przesunięcia Ember na poziomie 34 procent to teoretyczny pułap, a nie już osiągnięty wynik: nie każdy zainstalowany magazyn energii jest rzeczywiście wykorzystywany do przesuwania energii słonecznej na wieczór, a wykorzystanie różni się ogromnie w zależności od rynku. W Chinach, największym na świecie rynku magazynów energii, samodzielne magazyny wykonały w 2025 roku średnio 299 cykli, a te zlokalizowane razem z instalacjami słonecznymi tylko 199 - oba wyniki poniżej około 350 cykli rocznie, które osiąga międzynarodowa najlepsza praktyka, ponieważ reforma regulacyjna nie otworzyła jeszcze wystarczająco wielu źródeł przychodu, by operatorzy mocniej eksploatowali swoje magazyny.

Ta luka to szansa, a nie powód do czekania. Tam, gdzie kształt rynku pozwala magazynom energii łączyć przychody z arbitrażu energetycznego, usług pomocniczych i płatności za moc, wykorzystanie rośnie, a za nim podążają wskaźniki wieczornego przesunięcia z Bułgarii, Chile i Kalifornii; tam, gdzie tak nie jest, magazyny stoją w połowie niewykorzystane, mimo że buduje się ich coraz więcej. Dla operatora sieci lub przemysłowego nabywcy lekcja płynąca od liderów jest taka, że fizyczna zdolność do wypierania gazowych elektrowni szczytowych nadchodzi w tempie produkcji magazynów energii, a nie w tempie reformy rynku - a to właśnie reforma pozostaje w rękach samego operatora.