Reaktor zaprojektowany wokół turbiny, która już istnieje

Nuclear Turbines wyszła z ukrycia w Manchesterze 27 lipca z 15 milionami funtów, około 17,5 miliona euro, i nietypową kolejnością działań. Spółkę wydzielono z BAE Systems wspólnie ze studiem przedsiębiorczości Empirical Ventures, a założyli ją w 2025 roku Jeremy Owston, wcześniej główny inżynier w BAE Systems, dziś prezes, oraz profesor Tim Abram, inżynier jądrowy z Uniwersytetu w Manchesterze. Zanim spółka powstała, obaj opublikowali recenzowane badania nad bezpośrednim łączeniem reaktorów jądrowych z turbinami gazowymi i to właśnie na tym pomyśle opiera się przedsiębiorstwo.

Klasyczna energetyka jądrowa podgrzewa wodę, wytwarza parę i napędza turbinę parową, a wyspa parowa, która to umożliwia, odpowiada za dużą część masy, powierzchni i kosztu elektrowni. Nuclear Turbines chce ją pominąć. W tej konstrukcji zaawansowany reaktor modułowy podgrzewa sprężone powietrze i oddaje je gorące do komercyjnej turbiny gazowej, czyli klasy maszyn wytwarzanych już masowo na potrzeby silników odrzutowych i elektrowni gazowych. Usunięcie instalacji parowej jest dokładnie tym, co czyni jednostkę na tyle zwartą, by w ogóle rozważać ją za licznikiem na terenie przemysłowym. "We flipped this script: we started with the cheapest way to generate power and designed a reactor to fit", powiedział Owston.

Dlaczego kolejność ma znaczenie. Większość przedsięwzięć dotyczących małych reaktorów zaczyna od reaktora, a przetwarzanie na energię elektryczną rozwiązuje później. Rozpoczęcie od najtańszej dostępnej maszyny przetwarzającej i zaprojektowanie źródła ciepła pod nią to naprawdę inne podejście i tylko dzięki temu argument kosztowy w ogóle da się obronić. Oznacza to zarazem, że konstrukcja opiera się na podzespole, którego nigdy nie certyfikowano do tego zadania w zastosowaniu jądrowym, a to jest prawdziwe pytanie techniczne, a nie retoryczne.

Co te piętnaście milionów faktycznie ma kupić

Rundę poprowadziła IQ Capital, dołączyły Rhapsody Venture Partners, Zero Carbon Capital i Empirical Ventures, przy utrzymanym wsparciu BAE Systems. Lauren Dickerson, wcześniej dyrektorka do spraw strategii w Centrice, objęła stanowisko dyrektorki handlowej i strategicznej. Spółka podaje, że kapitał posłuży rozwinięciu i walidacji konstrukcji reaktora, budowie wielkoskalowych stanowisk badawczych oraz powiększeniu zespołu w ramach przygotowań do wytworzenia pierwszych elementów paliwowych.

Przeczytajcie tę listę jeszcze raz. Walidacja konstrukcji, stanowiska badawcze, pierwsze elementy paliwowe. Każda pozycja leży przed licencjonowaniem. Reaktor wytwarzający energię elektryczną nie może zostać zbudowany ani eksploatowany na brytyjskim terenie przemysłowym, dopóki organ nadzoru nie oceni konstrukcji, a sama lokalizacja nie uzyska zezwolenia, i żadna konstrukcja, w której ciepło reaktora trafia do komercyjnej turbiny gazowej, nie przeszła takiej oceny nigdzie na świecie. Spółka tego nie ukrywa. To po prostu nie była część, którą ktokolwiek zacytował.

Dzięki temu uczciwy harmonogram da się odczytać z samej rundy finansowania, bez potrzeby czyjejkolwiek prognozy. Ta runda kupuje dowody wymagane, zanim postępowanie regulacyjne będzie mogło się na dobre rozpocząć, a nie samo postępowanie. Dla operatora, który w tej dekadzie wymiaruje moc dla zakładu albo centrum danych, technologia wypada tym samym poza zbiór opcji nadających się do planowania, a znacznie lepiej dowiedzieć się tego z deklarowanego przez spółkę przeznaczenia środków niż odkryć to w trzecim roku oceny.

Twierdzenie o kosztach jest stosunkiem, a nie ceną

Powtarzaną liczbą jest to, że takie podejście mogłoby wytwarzać energię elektryczną za jedną piątą kosztu dzisiejszych elektrowni jądrowych, przy czym spółka deklaruje, że celuje w ceny poniżej paliw kopalnych i w dostawy przemysłowe za ułamek obecnych cen prądu. To prognozy spółki, a nie zmierzone wyniki. Dla przedsięwzięcia na tym etapie jest to całkowicie normalne i lepiej powiedzieć to wprost, niż traktować te liczby jak ustalenia.

Mianownik wykonuje większość pracy. Jedna piąta dzisiejszej energetyki jądrowej to porównanie z najdroższą metodą budowania mocy sterowalnej, jaką się obecnie stosuje, metodą naznaczoną inżynierią pierwszego egzemplarza, dziesięcioletnimi budowami i kosztami finansowania narastającymi na długo przed tym, zanim pierwsza jednostka cokolwiek sprzeda. Jedna piąta bardzo dużej liczby nie jest automatycznie liczbą małą i z pewnością nie znajduje się automatycznie poniżej taryfy sieciowej ani kontraktu gazowego.

Twierdzeniem, które rozstrzygnęłoby sprawę, byłaby dostarczona cena za megawatogodzinę we wskazanej lokalizacji i we wskazanym terminie, a żaden uczciwy deweloper nie poda jej na tym etapie. To, co można dziś ocenić, to kierunek argumentu inżynierskiego, a ta część broni się sama: usunięcie wyspy parowej usuwa rzeczywisty koszt, rzeczywistą masę i rzeczywistą przestrzeń. Czy to usunięcie warte jest jednej piątej, czy jednej trzeciej całości, jest dokładnie tym, co mają ustalić stanowiska badawcze.

Sygnał dotyczy sieci, a nie reaktora

Przenośną treścią tej rundy jest ujawniona preferencja. Czterech wyspecjalizowanych inwestorów i koncern zbrojeniowy doszli do wniosku, że tak wielu operatorów przemysłowych i centrów danych nie zdobędzie energii z sieci w akceptowalnym terminie, iż warto sfinansować nową architekturę jądrową, aby ich obsłużyć. To najpierw stwierdzenie o kolejkach przyłączeniowych, a dopiero potem stwierdzenie o reaktorach, i w odróżnieniu od reaktora tę kolejkę możecie zmierzyć we własnej lokalizacji jeszcze w tym tygodniu.

W Polsce sprawa ma własny kształt. Kraj buduje pierwszą elektrownię jądrową i prowadzi programy małych reaktorów modułowych, więc kierunek jest ten sam, tylko że pierwsze megawaty przyjdą długo po tej dekadzie, podczas gdy odmowy wydania warunków przyłączenia dla dużych odbiorów są problemem już dziś. Praktyczne działanie nie polega zatem na śledzeniu tej spółki. Polega na uzyskaniu na piśmie aktualnej daty przyłączenia dla własnej lokalizacji, zestawieniu jej z datą, którą zakłada wasz plan mocy, i potraktowaniu każdej różnicy jako ekspozycji z ceną, a nie jako opóźnienia administracyjnego, które samo się rozwiąże.

Jeżeli różnica okaże się duża, dostępne dziś możliwości są mało efektowne: wytwarzanie na miejscu z użyciem istniejącej techniki, elastyczność poboru poprawiająca pozycję w kolejce, magazynowanie, ulokowanie kolejnej rozbudowy tam, gdzie moc już jest, albo renegocjacja umowy przyłączeniowej na niższy szczyt w zamian za pewniejszy termin. Energetyka jądrowa za licznikiem być może kiedyś dołączy do tej listy. W tej dekadzie na niej nie figuruje, a plan, który po cichu zakłada inaczej, jest planem z dziurą.