Pierwszym aktem nowego premiera było odwołanie karty
Andy Burnham objął urząd w poniedziałek 21 lipca, cztery tygodnie po dymisji Keira Starmera, a jednym z jego pierwszych działań było skasowanie systemu tożsamości cyfrowej, który jego poprzednik przedstawił we wrześniu poprzedniego roku. Karta, szeroko znana jako BritCard, była proponowana jako nowoczesny sposób udowodnienia, kim się jest, do weryfikacji prawa do pracy oraz do dostępu do usług od praw jazdy po opiekę nad dziećmi, świadczenia i dane podatkowe. Petycja przeciwko niej stała się drugą największą w historii parlamentu, zbierając blisko trzy miliony podpisów.
Liczby wokół niej były wystarczająco duże, by ważyć same w sobie. Program wyceniono na około 1,8 miliarda funtów, prawie 2,4 miliarda dolarów lub 2,1 miliarda euro, na przestrzeni trzech lat, kwotę, która sama była kwestionowana, a pieniądze są teraz przekierowywane na obniżkę podatku wymierzoną w rachunki za prąd w gospodarstwach domowych. Dla rządu odwołanie sztandarowego programu pierwszego dnia to deklaracja polityczna. Dla właściciela firmy bardziej użyteczne pytanie brzmi, co to odwołanie faktycznie zmienia w pracy nad zatrudnianiem ludzi.
Dla pracodawcy zmieniło się prawie nic, i o to właśnie chodzi
Obowiązek, który dotyczy każdej firmy, powinność sprawdzenia, że każdy nowo zatrudniony ma prawo do pracy, nie drgnął. To, co BritCard by dodał, to jedno wydane przez państwo poświadczenie spełniające tę kontrolę. Jego brak sprowadza pracodawców dokładnie do pozycji, w której już byli: weryfikacja prawa do pracy pozostaje obowiązkowa i coraz bardziej cyfrowa, a spełnia się ją przez certyfikowanego dostawcę usług tożsamości, chip e-paszportu albo wpis e-wizy, tą samą drogą, którą Ministerstwo Spraw Wewnętrznych dopuszcza od kwietnia 2022 roku.
Liczy się to przede wszystkim dla firm, które wstrzymały się. Wielu pracodawców zwolniło swoje zakupy weryfikacji tożsamości, zakładając, że nadejdzie krajowa karta i podejmie za nich decyzję rynkową. Nie nadejdzie. Rynek dostawców, który już działa, to rynek, który będzie działać dalej, i nie ma już powodu, by czekać na tor, który właśnie został odwołany dwa razy.
Data, która się nie przesunęła, to 1 października
Podczas gdy karta znikała, termin pod nią przetrwał. Nowy kodeks postępowania dla weryfikacji prawa do pracy ma zastosowanie do każdego zatrudnienia rozpoczynającego się 1 października 2026 roku lub później oraz do powtórnych kontroli przeprowadzanych po tej dacie. Kontrole cyfrowe są na drodze do stania się obowiązkowymi dla wszystkich później w tej dekadzie, oczekiwane około 2029 roku, niezależnie od tego, czy obok nich kiedykolwiek pojawi się wydany przez państwo dowód tożsamości.
Praktyczny kalendarz brytyjskiego pracodawcy nie zmienia się zatem przez nagłówek. To, na co kazano się przygotować, ostrzejszy i bardziej cyfrowy reżim prawa do pracy, nadal nadchodzi według własnego harmonogramu. To, co odwołano, konkretna karta, nigdy nie było częścią, która tworzyła obowiązek. Mylenie tych dwóch rzeczy to sposób, w jaki firma staje nieprzygotowana wobec terminu, który uważała za odwołany.
Odczyt europejski: Londyn rozbiera to, co Bruksela nakazuje
Dla każdego operatora z personelem lub klientami wewnątrz Unii Europejskiej istotniejsza historia tożsamości biegnie w przeciwnym kierunku. Na mocy eIDAS 2.0, rozporządzenia, które weszło w życie w maju 2024 roku, wszystkie 27 państw członkowskich musi zaoferować obywatelom, mieszkańcom i firmom unijny Portfel Tożsamości Cyfrowej do grudnia 2026 roku. Od końca 2027 roku wielkie platformy internetowe oraz sektory regulowane, takie jak bankowość, ochrona zdrowia i telekomunikacja, będą musiały akceptować ten portfel jako środek identyfikacji.
Czytane obok siebie, te dwa ruchy opisują prawdziwą rozbieżność, a nie jeden trend. Wielka Brytania usunęła centralne poświadczenie i zostawiła weryfikację rynkowi dostawców. UE nakazuje centralne poświadczenie i wymusi jego akceptację. Operator, który pracuje po obu stronach kanału La Manche, musi teraz planować dwa reżimy tożsamości naraz, a wiążąca data po stronie europejskiej, grudzień 2026 roku, jest bliżej niż ostrzejsze brytyjskie przepisy, które następują w październiku.
Decyzja ukryta pod nagłówkiem
Gdy odłożyć politykę, BritCard to studium przypadku, jak nie planować wokół państwowej platformy. Program ogłoszono jako obowiązkowy, obniżono do dobrowolnego w styczniu i odwołano całkowicie w lipcu, pełny zwrot w dziesięć miesięcy. Każda firma, która powiązała swój plan wdrożenia z tym jednym poświadczeniem, spędziła rok, budując na fundamencie, który już nie istnieje.
Trwały ruch jest tym mało efektownym. Zakotwicz plan zgodności w obowiązku, a nie w narzędziu, którym rząd obiecuje go dostarczyć, bo obowiązek jest tym, co przetrwa zmianę ministra. W Wielkiej Brytanii oznacza to budowanie na rynku certyfikowanych dostawców, który już dziś obsługuje weryfikacje prawa do pracy. W UE oznacza to przygotowanie się na portfel, który jest naprawdę nakazany, na datę, w której naprawdę przypada. Rządy mogą odwołać kartę z dnia na dzień. Prawie nigdy nie odwołują obowiązku, który leży pod nią.
Czytaj dalej: Brytyjskie skargi o dane mają teraz zegar | Pierwszy wniosek o dane może być nadużyciem



