Zawiadomienie o cenie, które dotarło do każdego projektanta chipów

Według branżowych doniesień z tego tygodnia TSMC powiadomiła klientów, wśród nich Nvidię, Apple, AMD i Qualcomma, że podniesie ceny płytek o około 5 do 10 procent na swoich zaawansowanych procesach produkcyjnych, w tym 3nm, 5nm i 7nm. Jak zauważył serwis Tom's Hardware, te procesy odpowiadają za około 74 procent biznesu płytkowego TSMC, więc nie jest to niszowa korekta, lecz zmiana, która dotyka większości tego, co wytwarza największy na świecie kontraktowy producent chipów.

Samsung ruszył równolegle. Digitimes i kilka serwisów sprzętowych podało, że Samsung Foundry podnosi ceny swoich procesów 4nm i 5nm dla nowych klientów o około 15 procent, przy czym dotyka to także niektórych procesów 8nm dla motoryzacji. Nawet japoński Rapidus, który wciąż próbuje przebić się do czołówki, według TrendForce celuje raczej w wysokie ceny płytek 2nm niż w podcinanie stawek. Gdy pretendent wycenia wysoko, kierunek całego rynku jest jasny.

Dlaczego kierunek teraz wskazuje tylko w górę

Przez niemal dwie dekady zasada w elektronice była taka, że każdy nowy proces obniżał koszt na tranzystor, więc przeczekanie jednego cyklu czyniło sprzęt tańszym. Popyt na AI to złamał. Moce na zaawansowanych procesach są dziś rzadsze niż zamówienia, które za nimi gonią, co oddaje siłę cenową odlewni, a nie nabywcy. Do tego każdy nowy proces niesie wyższe koszty badań i sprzętu, na czele z ceną litografii EUV, a te koszty są przenoszone dalej, a nie wchłaniane.

Efektem jest rynek ustalany przez dostawcę. Projektant chipów, który kiedyś grywał TSMC przeciw Samsungowi, by uszczknąć kilka punktów na płytce, teraz widzi, jak obie podnoszą ceny w tym samym kwartale. Dźwignia, którą nabywcy trzymali latami, groźba przeniesienia wolumenu, słabnie, gdy nie ma tańszych drzwi, przez które można wyjść. To jest tutaj prawdziwa wiadomość, bardziej niż jakikolwiek pojedynczy procent: zmieniła się strona, która ustala cenę.

Na co powinien budżetować europejski operator

Niemal nic, co operator kupuje, temu nie umyka. Telefon, flota laptopów, samochód, szafa serwerowa i czujnik brzegowy opierają się na czołowym lub niemal czołowym krzemie, a płytka, która kosztuje wytwórcę więcej, pojawia się później w cenie gotowej części. Dla europejskiego nabywcy planującego wymiany w euro lub funtach praktyczny ruch to modelowanie budżetów sprzętowych z rosnącą podłogą kosztów, a nie z opadającą, która obowiązywała latami, i zaprzestanie traktowania zwłoki jako sposobu na niższą cenę.

Zmienia to także myślenie o ryzyku dostawcy. Dzielenie zamówień między TSMC i Samsunga było klasycznym zabezpieczeniem, ale niewiele daje, gdy obie podnoszą ceny razem, więc bardziej użyteczne pytania dotyczą czasu i uzależnienia: czy kupować sprzęt wcześniej niż później i czy długowieczny sprzęt jest wyceniany na założeniach, które już nie obowiązują. Koszt mocy obliczeniowej i każdego urządzenia wokół jest przestawiany w odlewni, daleko w górze rzeki od faktury, którą w końcu widzisz.