Co Bitdeer rzeczywiście podpisał
Bitdeer ogłosił szesnastoletnią umowę kolokacji i usług dotyczącą swojego kampusu Tydal w Norwegii, zawartą przez spółkę zależną Tydal Data Center AS z Volta Tydal AS jako najemcą. Zakontraktowane obciążenie krytyczne to 121 megawatów mocy informatycznej wobec szacowanych 133 megawatów brutto, przy projektowanej skuteczności wykorzystania energii około 1,1 i zasilaniu wyłącznie z odnawialnej energii wodnej. Początkowy zakontraktowany przychód wynosi 4,7 miliarda dolarów w okresie podstawowym, a ośmioletnia opcja przedłużenia podniosłaby możliwą całość do 8,0 miliarda dolarów w ciągu 24 lat. Bitdeer wskazał Dell Technologies jako dostawcę technologii i potwierdził procesory graficzne NVIDIA na całych 121 megawatach.
Bitdeer opisał klienta swojego kontrahenta jedynie jako wiodące laboratorium sztucznej inteligencji. Bloomberg podał, że tym laboratorium jest Anthropic i że Anthropic zobowiązał się do około 10 miliardów dolarów mocy obliczeniowej u Volty, spółki założonej na początku 2026 roku przez menedżerów wywodzących się z Brookfield, która zebrała 300 milionów dolarów przy wycenie 2,4 miliarda. Dostawa jest etapowa: pierwszy etap do 31 grudnia 2026, drugi do 31 marca 2027, a dwie kolejne hale danych o 47 megawatach brutto planowane są na drugą połowę 2027. Wsparcie kredytowe sięga 1,3 miliarda dolarów w akredytywach od J.P. Morgan i innej dużej instytucji, przy około 500 milionach dolarów pozostałych nakładów.
Rachunek za 202 dolary za kilowat miesięcznie
Bitdeer podał średnią stawkę 202 dolary za kilowat miesięcznie. Warto przeliczyć tę liczbę ręcznie, bo domyka ona całą umowę. Przy 121.000 kilowatów zakontraktowanego obciążenia 202 dolary miesięcznie dają około 293 milionów dolarów rocznie, a 16 lat tego to około 4,69 miliarda, czyli podane 4,7 miliarda. Na megawat najem wynosi około 2,42 miliona dolarów rocznie.
Istotny jest zapis, że energia jest rozliczana osobno, po kosztach własnych. Najem opłaca budynek, chłodzenie, przyłącze i eksploatację, a rachunek za prąd dochodzi na wierzch. Tak wynajmujący dochodzi do oczekiwanej marży operacyjnej netto blisko 90 procent: sprzedał rentę na 16 lat i nie zachował niemal żadnej ekspozycji na cenę towaru, który przesądza o bieżącym koszcie najemcy.
Po drugiej stronie 121 megawatów obciążenia ciągłego to około 1,06 terawatogodziny energii rocznie przy pełnym wykorzystaniu. Najemca zgodził się płacić za powłokę przez 16 lat i przyjąć na siebie to, ile terawatogodzina rocznie kosztuje na rynku nordyckim przez cały ten okres. Każdy, kto obserwował europejskie ceny energii od 2021 roku, rozpozna, która strona tej umowy nosi zmienność.
Dlaczego kopalnia była najszybszą drogą do 121 megawatów
Szczegół, który waży najwięcej, nie trafił do żadnego nagłówka: Bitdeer wydobywa bitcoiny, a Tydal zbudowano jako kampus wydobywczy. Spółki wydobywcze spędziły lata na zdobywaniu dokładnie tego, czego laboratorium sztucznej inteligencji potrzebuje teraz i czego nie może zdobyć szybko, czyli dużego, będącego pod napięciem, dopuszczonego przyłącza sieciowego w miejscu z tanią pewną energią. Przyłącze już tam było. Zmienił się najemca.
To przestawia problem moci. Kto chce 121 megawatów nowego przyłącza na większości rynków europejskich, patrzy na kolejkę liczoną w latach, a w kilku krajach na kolejkę w praktyce zamkniętą dla nowych dużych obciążeń w regionach przeciążonych. Kto kupuje albo wynajmuje istniejące duże obciążenie przemysłowe, przejmuje umowę przyłączeniową i pomija kolejkę w całości. Wydobycie bitcoinów, hutnictwo aluminium i stary przemysł ciężki są z tej perspektywy zapasami dopuszczonych megawatów. Norwegia ma tanią energię wodną, ale tania energia nigdy nie była czynnikiem rzadkim; było nim żywe przyłącze do niej. W Polsce ten sam wzorzec widać w odmowach warunków przyłączenia wydawanych przez operatorów.
Co powinien z tego wyciągnąć europejski operator
Pierwsza praktyczna lekcja jest proceduralna. Przed wnioskiem o nowe przyłącze ustal, co w okolicy jest już przyłączone i czy jest w pełni wykorzystane. Tereny z wygasłą albo częściowo używaną mocą przemysłową to najkrótsza droga do energii, a transakcja jest najmem albo przejęciem, nie wnioskiem. To pytanie z zakresu rozwoju spółki, a nie inżynierii, i dlatego zwykle trafia na niewłaściwe biurko.
Druga lekcja dotyczy tego, kto teraz ustala cenę. Stawka 202 dolarów za kilowat miesięcznie przy przenoszonym koszcie energii, podpisana na 16 lat przez spółkę, której osiemnaście miesięcy temu nie było, i podparta papierem bankowym na 1,3 miliarda dolarów, to poziom, przy którym rynek pewnej moci odnawialnej w Europie się domyka, gdy kupującym jest laboratorium sztucznej inteligencji. Każdy europejski wytwórca albo operator centrów danych, który stara się o te same przyłącza, licytuje teraz przeciw tej liczbie. Ograniczeniem tej transakcji nigdy nie były turbiny ani transformatory. Było nim to, czy bank stanie za młodym najemcą na szesnaście lat, i dwa stanęły.
Czytaj dalej: Teksas wstawił 474 gigawaty za audyt | Turbiny znikną w 2027 roku, a nie w tym



