Ustawa i ci, którzy ją uchwalili

11 czerwca 2026 roku niemiecki Bundestag przyjął Gesetz zur Durchfuehrung der KI-Verordnung, znaną jako KI-Marktueberwachungs- und Innovationsfoerderungsgesetz, czyli w skrócie KI-MIG. Gabinet Federalny zatwierdził projekt 11 lutego 2026 roku. Ustawę poparła koalicja rządząca złożona z CDU, CSU i SPD, podczas gdy AfD, Zieloni oraz Lewica zagłosowali przeciw. Jako ustawa podlegająca sprzeciwowi nie wymaga ona zgody Bundesratu, więc jej przyjęcie przez Bundestag faktycznie przesądza o ramach krajowych.

KI-MIG to krajowe wdrożenie unijnego aktu o AI, rozporządzenia (UE) 2024/1689, które obowiązuje od 2 sierpnia 2024 roku. Rozporządzenie unijne ustanawia zasady merytoryczne. Ustawa niemiecka rozstrzyga, kto egzekwuje je na niemieckiej ziemi i jak zorganizowany jest nadzór. Tym krokiem Niemcy przechodzą od otwartego pytania do wyznaczonego organu, co jest praktycznym faktem mającym znaczenie dla każdego właściciela planującego z wyprzedzeniem.

Co będzie robić Bundesnetzagentur

KI-MIG wyznacza Bundesnetzagentur na centralny organ nadzoru rynku sztucznej inteligencji w Niemczech. Agencja zbuduje centrum koordynacji i kompetencji, które skupia wiedzę o AI i udostępnia ją innym właściwym organom, a także będzie prowadzić niezależną izbę nadzoru rynku dla systemów wysokiego ryzyka. Staje się ona również punktem kontaktowym wobec instytucji europejskich, co utrzymuje stanowisko Niemiec w zgodzie z egzekwowaniem transgranicznym.

Obok egzekwowania przepisów agencja pełni rolę doradczą i wspierającą innowacje. Będzie prowadzić biuro skarg, w którym obywatele mogą zgłaszać podejrzewane naruszenia w zakresie AI, punkt obsługi dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz startupów, a także co najmniej jedną piaskownicę regulacyjną dla AI, tak zwany Reallabor, w której nowe systemy można testować pod nadzorem. Dla właścicieli oznacza to jeden wyznaczony adres, który zarazem sprawdza zgodność i oferuje drogę do zadawania pytań, zanim produkt trafi na rynek.

Co właściciele powinni teraz przygotować

Pierwszym zadaniem jest inwentaryzacja. Właściciel powinien wiedzieć, które systemy AI firma buduje, kupuje lub osadza i do której kategorii ryzyka każdy z nich zalicza się na mocy unijnego aktu o AI. Stąd wynikają obowiązki: dokumentacja, przejrzystość tam, gdzie jest wymagana, nadzór człowieka przy zastosowaniach wyższego ryzyka oraz obowiązki współpracy i informacyjne, które ustawa krajowa wspiera teraz karami do 50 000 euro. Nic z tego nie jest egzotyczne. To prowadzenie dokumentacji i jasna odpowiedzialność, zastosowane do dziedziny, która wcześniej nie miała wyznaczonego sędziego.

Drugim zadaniem jest przypisanie odpowiedzialności wewnątrz firmy. Ktoś powinien prowadzić inwentarz AI, śledzić terminy unijnego aktu o AI w miarę ich stopniowego wchodzenia w życie i utrzymywać jedną linię kontaktu z Bundesnetzagentur, gdy pojawi się pytanie. Krótka pisemna polityka tego, jak AI jest zatwierdzana i używana, waży u regulatora więcej niż duży, lecz nieudokumentowany wysiłek. Nie chodzi o spowolnienie biznesu. Chodzi o to, by praca była czytelna dla organu, który teraz istnieje.