Argument obrony, który sąd właśnie odrzucił

Obrona Suno w Monachium opierała się na jednym pomyśle: skoro unijna ustawa o AI wymaga już publicznego podsumowania treści treningowych, osobna licencja na prawa autorskie nie powinna być dodatkowo potrzebna. Sąd okręgowy w Monachium I całkowicie odrzucił ten argument 31 lipca 2026 roku, orzekając, że "unijna ustawa o AI nie zmienia obowiązujących ram prawa autorskiego UE", a jej obowiązki przejrzystości z artykułu 53 "uzupełniają wymogi dyrektywy DSM i dyrektywy InfoSoc", zamiast je zastępować. Ujawnianie regulacyjne i uregulowanie praw autorskich to dwa odrębne obowiązki, a spełnienie jednego nie zwalnia firmy z drugiego.

To właśnie ten argument powinien niepokoić każdą firmę kupującą narzędzie generatywnej AI, nie tylko Suno. Strona dostawcy dotyczącą zgodności z ustawą o AI, jego opublikowane podsumowanie danych treningowych, jego certyfikat przejrzystości, nic z tego nie mówi niczego o tym, czy leżące u podstaw treści były licencjonowane. Te dwa pytania nie mają ze sobą nic wspólnego, a ten wyrok jako pierwszy stwierdza to wprost.

Co Monachium faktycznie ustaliło

Sprawa, wniesiona przez niemieckie stowarzyszenie zbiorowego zarządzania GEMA w sprawie sześciu kompozycji muzycznych, doprowadziła do ustaleń wobec czterech odrębnych czynów: powielania w celach treningowych w Stanach Zjednoczonych, powielania poprzez zapamiętywanie wewnątrz samego modelu w Niemczech, publicznego udostępniania poprzez oferowanie modelu oraz powielania i publicznego udostępniania poprzez generowane przez niego wyniki. Sąd nakazał Suno ujawnić skalę wykorzystania katalogu GEMA i zapłacić odszkodowanie, którego dokładna wysokość nadal pozostaje do ustalenia.

Najbardziej doniosłe ustalenie kryje się pod nagłówkiem: niemieckie prawo autorskie objęło działanie, które miało miejsce całkowicie na amerykańskiej ziemi. Sąd oparł swoją właściwość na przepisie o właściwości miejscowej właściwym dla organizacji zbiorowego zarządzania, a następnie zastosował amerykańskie prawo autorskie do samych czynności treningowych i odrzucił obronę dozwolonego użytku Suno, odróżniając tę sprawę od wcześniejszych amerykańskich wyroków, w których materiał treningowy nie był rozpoznawalny w wynikach modelu.

Poprzeczka wciąż się obniża

To druga wygrana GEMA z dostawcą generatywnej AI w ciągu niecałego roku. W listopadzie 2025 roku ten sam sąd w Monachium orzekł już przeciwko OpenAI za jego zdolność do odtwarzania tekstów piosenek na żądanie, ustanawiając zasadę, która nadal obowiązuje: powód nie musi przedstawić "bezpośredniego dowodu technicznego wykazującego, że konkretny utwór można jednoznacznie zidentyfikować w parametrach modelu". Suno dodaje teraz drugi precedens do tego pierwszego, rozszerzając niemiecką odpowiedzialność na trening prowadzony za granicą.

Dwa wyroki przeciwko dwom różnym firmom, wydane przez ten sam sąd, w ciągu niecałych dwunastu miesięcy, to nie zbieg okoliczności, który można zignorować. Każdy dostawca AI sprzedający generatywne narzędzie do Niemiec, niezależnie od tego, co ono generuje, działa teraz na tle historii niemieckich sądów ustalających odpowiedzialność za prawa autorskie przy niższym progu dowodowym i szerszym zasięgu jurysdykcyjnym, niż zakładała większość dostawców rok temu.

Pytanie, które warto zadać waszemu dostawcy AI

Przed tym wyrokiem zespół zakupowy mógł zasadnie traktować stronę dostawcy dotyczącą zgodności z ustawą o AI jako wskaźnik jego ogólnej postawy w zakresie zgodności. Ten skrót już się nie sprawdza. Te dwa pytania, czy dany dostawca spełnił swoje obowiązki ujawniania wynikające z ustawy o AI oraz czy dany dostawca uregulował prawa autorskie do treści, na których trenował, wymagają teraz oddzielnych odpowiedzi, a pewne "tak" na pierwsze z nich niczego nie dowodzi w kwestii drugiego.

Dla europejskiej firmy licencjonującej narzędzie generatywnej AI do tekstów marketingowych, zdjęć produktowych, kodu lub muzyki, praktycznym krokiem jest bezpośrednie zapytanie, czy treści treningowe były licencjonowane lub objęte konkretnym wyjątkiem, zamiast przyjmowania certyfikatu zgodności z ustawą o AI jako odpowiedzi na pytanie, do którego nigdy nie został on zaprojektowany.

Servola Journal

Robimy to dla wszystkich, którzy starają się nadążyć za tym, co technologia robi z naszym życiem. Dla ludzi, którzy ją budują, i dla ludzi, którym się to przydarza. Servola Journal istnieje, aby to, czego się uczymy, należało do nich wszystkich.

Nikt nam za to nie płaci. Żadnych reklam, żadnego muru płatności, za darmo dla wszystkich. Po prostu wierzymy, że zrozumienie tego, co dzieje się z nami wszystkimi, nie powinno zależeć od tego, kogo stać na zapłacenie za to.

Jeśli to dało ci dziś coś, powiedz nam, żebyśmy kontynuowali. Obserwuj nas, zostaw polubienie, albo napisz pozytywny komentarz. Czytamy każdy jeden, i to oni sprawiają, że działamy dalej.