Życzenie użytkowników spełnione dwa tygodnie po terminie
Zespół Gemini w Google niemal z dnia na dzień zamienił skargę dotyczącą wygody użytkowania w gotową funkcję. Wiceprezes Josh Woodward zapytał swoich obserwujących na X o ich największą frustrację związaną z produktem; usunięcie widocznego znaku wodnego w rogu obrazów Nano Banana, wideo wygenerowanego przez Omni oraz utworów muzycznych Lyria pojawiło się wśród dziesięciu najczęściej powtarzanych odpowiedzi. 14 sierpnia 2026 roku Woodward ogłosił, że Gemini oraz edytor wideo Flow od Google otrzymają w ciągu kilku dni przełącznik w Ustawieniach > Znak wodny multimediów, który pozwoli włączać lub wyłączać widoczne oznaczenie dla każdej przyszłej generacji. Wsparcie w Wyszukiwarce ma pojawić się później.
To właśnie moment wprowadzenia zmienia drobną poprawkę użyteczności w historię dotyczącą polityki publicznej. Dwanaście dni wcześniej po raz pierwszy uruchomiono mechanizm egzekwowania zasad przejrzystości unijnego AI Act, a Urząd ds. AI Komisji Europejskiej właśnie otrzymał uprawnienia do badania i karania dokładnie takiego typu firmy, jakim jest Google.
Czego naprawdę wymaga artykuł 50
Obowiązki przejrzystości z artykułu 50 unijnego AI Act stały się egzekwowalne 2 sierpnia 2026 roku, zgodnie z informacjami Urzędu ds. AI Komisji Europejskiej, który od tego czasu może żądać dokumentacji technicznej od dostawców modeli AI ogólnego przeznaczenia, oceniać ich modele, wymagać środków ograniczających ryzyko oraz nakładać kary do 15 milionów euro lub 3 procent globalnego rocznego obrotu, w zależności od tego, która kwota jest wyższa. Sednem przepisu jest to, że treści obrazowe, wideo, audio i tekstowe wygenerowane lub zmanipulowane przez AI muszą być oznaczone w sposób czytelny dla maszyn i rozpoznawalny jako sztuczny, a deepfake'i w szczególności muszą nosić wyraźną etykietę.
Nic w opublikowanych materiałach Urzędu ds. AI nie precyzuje, że oznaczenie musi być widoczne dla człowieka. Dokładnie w tej luce mieści się teraz decyzja produktowa Google.
Zakład stojący za przełącznikiem
Stanowisko Google, jasno wyrażone przez Woodwarda, jest takie, że niewidoczny cyfrowy znak wodny SynthID oraz metadane poświadczeń C2PA towarzyszą plikowi niezależnie od tego, co robi ustawienie widocznego znaku wodnego. Oba są czytelne dla maszyn w dosłownym sensie: narzędzie wykrywające lub aplikacja obsługująca C2PA potrafi je odczytać, nawet jeśli osoba patrząca na obraz niczego nie widzi. To obronna interpretacja tekstu artykułu 50. To też inny produkt niż ten, którego spodziewało się wielu, kto śledził publiczne wdrażanie unijnego AI Act - bliższy widocznej etykiecie, na której można polegać na własne oczy.
Praktyczny efekt to przeniesienie ciężaru wykrywania treści AI z widza na oprogramowanie, którego akurat używa - a większość aplikacji konsumenckich, kanałów społecznościowych i komunikatorów dziś nie uruchamia detektora SynthID ani nie odczytuje pól C2PA.
Co firma z UE publikująca media AI powinna sprawdzić w tym tygodniu
Każda organizacja w UE korzystająca z wyników Gemini, Nano Banana lub Flow w marketingu, fotografii produktowej lub treściach społecznościowych staje przed wyborem, gdy tylko przełącznik dotrze do jej konta, oraz przed drugą, mniej oczywistą kontrolą: czy własny łańcuch publikacji w ogóle zachowuje metadane C2PA. Wiele systemów zarządzania treścią, planerów mediów społecznościowych i kompresorów obrazu usuwa osadzone metadane przy przesyłaniu jako rutynowy krok optymalizacji, co oznacza, że po wyłączeniu widocznego znaku wodnego obraz może opuścić własne systemy firmy bez jakiegokolwiek wykrywalnego sygnału pochodzenia AI, łącznie z niewidocznym znakiem wodnym, mimo że plik Google niósł go, opuszczając Gemini.
Czytaj dalej: Google oznaczył każdy obraz i wycofał go w dzień | Google Asystent kończy 4 września, wchodzi Gemini



