Przeszukanie, które sięgnęło samego producenta
24 lipca śledczy przeszukali mieszkanie na Tajwanie oraz biurko w tajpejskim biurze Nvidii. Biurko należało do pracownika, którego prokuratura określa wyłącznie nazwiskiem Chang. Kilka dni później sąd uwzględnił wniosek Prokuratury Okręgowej w Keelungu o jego zatrzymanie, pod zarzutem fałszowania dokumentów handlowych i nadużycia zaufania. To pierwszy raz, gdy śledztwo w sprawie przekierowanych układów sięga do wnętrza samej Nvidii.
Zatrzymanych jest już siedem osób. Jedna pracuje dla Nvidii, dwie dla Super Micro, jedna dla notowanego na giełdzie tajwańskiego producenta płyt Albatron Technology. Według prokuratury grupa fałszowała dokumenty, aby przewieźć około pięćdziesięciu serwerów Super Micro, zbudowanych wokół objętych ograniczeniami układów Nvidii, do Chin, Makau i Hongkongu. Część maszyn przeszła tajwańską odprawę celną, a następnie została skierowana dalej przez Japonię.
Odpowiedź Nvidii była wyjątkowo sucha. Rzecznik nazwał przemyt bezsensem, przypomniał, że spółka sprzedaje przez autoryzowanych partnerów i prowadzi kontrole zgodności eksportowej, oraz dodał, że produkty przekierowane nie otrzymują serwisu, wsparcia ani aktualizacji. Super Micro oświadczyło, że zachowanie opisane w sprawie amerykańskiej naruszyło jego własne zasady i mechanizmy kontroli.
Akta tajwańskie leżą obok znacznie większych amerykańskich. W marcu akt oskarżenia w Stanach Zjednoczonych objął trzy osoby, w tym współzałożyciela Super Micro Yih-Shyana Liawa, zarzucając naruszenie prawa kontroli eksportu, zmowę w celu przemytu i zmowę w celu oszukania Stanów Zjednoczonych. Policja w Singapurze zajęła nieruchomość wartą ponad czterdzieści milionów dolarów w powiązanym śledztwie o oszustwo. Trzy porządki prawne pracują dziś nad tym samym łańcuchem dostaw.
Zarzutem jest fałszerstwo, bo prawo eksportowe jest niedostępne
Przeczytaj zarzut, a nie nagłówek. Tajwan nie ściga przestępstwa kontroli eksportu i nie może tego zrobić: złamanie amerykańskiego przepisu eksportowego nie jest przestępstwem w prawie tajwańskim. Tajwan może natomiast ścigać dokument złożony na Tajwanie, który stwierdza nieprawdę. Sprawa opiera się więc na fałszerstwie i nadużyciu zaufania, zwykłych przepisach kodeksu karnego o dziesięciolecia starszych niż boom sztucznej inteligencji.
To nie jest słabość. Tak właśnie reżim kontroli układów działa w praktyce poza krajem, który go pisze. Przepis jest amerykański, egzekwowanie jest miejscowe i uderza w ślad papierowy: zgłoszenia celne, oświadczenia użytkownika końcowego, listy przewozowe, wewnętrzne akceptacje. Zwykły odpad administracyjny przekraczania granicy staje się dowodem.
Skutek jest taki, że krąg narażonych jest znacznie szerszy, niż sugerują same przepisy eksportowe. Kontrola eksportu wiąże eksportera. Przestępstwo dokumentowe wiąże tego, kto podpisał. W tych aktach dotyka to jednocześnie projektanta układów, montażystę serwerów i wytwórcę płyt, trzech różnych szczebli jednego łańcucha, połączonych nie tym, co sprzedali, lecz tym, co poświadczyli.
Dwadzieścia dwa miliony wobec dwóch i pół miliarda
Obie sprawy mają skrajnie różną skalę, a właśnie ta przepaść jest najbardziej użyteczną liczbą w całej historii. Prokuratura w Keelungu wycenia układy Nvidii w swoim śledztwie na 700 milionów dolarów tajwańskich, mniej więcej 22 miliony dolarów, rozłożone na około pięćdziesiąt serwerów. Amerykański akt oskarżenia przypisuje szerszemu schematowi 2,5 miliarda dolarów przychodu dla Super Micro. Tajwan ściga zatem znacznie mniej niż jeden procent wartości, którą opisuje Waszyngton.
Ta proporcja zasługuje na chwilę uwagi. Nie znaczy, że sprawa tajwańska jest błaha ani że liczba amerykańska jest zawyżona. Znaczy, że każdy porządek prawny ściga tę część, do której sięga jego własny kodeks, a zasięgiem Tajwanu są papiery złożone na jego terytorium. Tak właśnie wygląda pięćdziesiąt kompletów dokumentów: pięćdziesiąt serwerów.
Dla każdego, kto modeluje ryzyko egzekucyjne, zmienia to kształt ekspozycji. Prawdopodobieństwo nie jest proporcjonalne do tego, ile sprzętu się przemieściło. Jest proporcjonalne do tego, ile dokumentów podpisano i gdzie. Jedna źle zadeklarowana przesyłka w porządku prawnym, który poważnie traktuje fałszerstwo, waży więcej niż o wiele większy strumień, który zostawił czysty ślad.
Pokazuje to również kierunek marszu. Tajwan wszczął pierwszą sprawę karną w tej dziedzinie na początku lipca, zatrzymując trzech członków kierownictwa Super Micro i Albatronu. Cztery tygodnie później ta sama prokuratura trzyma siedem osób i weszła do budynku projektanta układów. Śledztwa poszerzające się w takim tempie rzadko zatrzymują się na szczeblu, od którego wyszły.
Co sprawdzić przed rozładunkiem serwera AI
Ryzyko operacyjne polskiego nabywcy nie jest przede wszystkim karne. Zawiera się w zdaniu samej Nvidii: produkty przekierowane nie otrzymują serwisu, wsparcia ani aktualizacji. Objęty ograniczeniami akcelerator kupiony u nadzwyczaj uczynnego pośrednika nie jest składnikiem majątku z rabatem. To skrzynka bez roszczenia gwarancyjnego, bez ścieżki oprogramowania układowego i bez opieki nad sterownikami, a w centrum danych oznacza to, że przestanie być użyteczna według kalendarza dostawcy, a nie twojego.
Pod spodem czai się pułapka jurysdykcyjna. Zaawansowane podzespoły Nvidii mają pochodzenie amerykańskie, a amerykańska jurysdykcja eksportowa podróżuje wraz z nimi do Polski. Odsprzedawca lub integrator, który przekazuje je dalej stąd, odpowiada przed Waszyngtonem tak samo jak przed Ministerstwem Rozwoju i Technologii oraz unijnym rozporządzeniem o produktach podwójnego zastosowania. Wzorzec tranzytu z akt tajwańskich, odprawa na miejscu i późniejsze skierowanie przez kraj trzeci, to dokładnie ta forma, która zamienia pośrednika w stronę postępowania.
Wpisz więc trzy dokumenty do kryteriów odbioru przed rozładunkiem sprzętu, a nie po nim: zgłoszenie celne przesyłki, oświadczenie użytkownika końcowego wskazujące rzeczywiste miejsce instalacji oraz pisemne potwierdzenie autoryzowanego partnera Nvidii, że numery seryjne niosą prawo do wsparcia. Ostatni punkt jest najtańszy i najostrzejszy, bo to na niego producent odpowiada wprost. Dostawca, który nie potrafi go przedstawić, już powiedział ci, co kupiłeś.
Czytaj dalej: Prawdziwe uwiązanie Nvidii jest już otwarte | Podatek Nvidia ma teraz drugie źródło



