Co Abbott zarządził 3 sierpnia
3 sierpnia gubernator Teksasu polecił stanowej komisji regulacyjnej oraz ERCOT, operatorowi sieci, skontrolować i zweryfikować każde centrum danych ubiegające się o przyłączenie do teksańskiej sieci, zanim zgody ruszą dalej. Projekty, które nie przejdą audytu, nie powinny otrzymać dostępu do sieci. Uzasadnienie Grega Abbotta było bezceremonialne: "Naszym najwyższym priorytetem jest ochrona bezpieczeństwa i jakości życia Teksańczyków. Mówiąc wprost: Teksańczycy są pierwsi."
To skala sprawia, że jest to coś więcej niż komunikat proceduralny. ERCOT prowadzi ponad 1800 projektów obejmujących łącznie ponad 474 gigawaty wnioskowanej mocy, czyli ponad pięciokrotność rekordowego szczytu sieci. Około 90 procent tej wnioskowanej mocy to centra danych. W Teksasie działa już 335 centrów danych, a kolejnych 248 jest w planach.
ERCOT oświadczył, że będzie współpracować z komisją przy wdrożeniu polecenia, i w międzyczasie odłożył swoje badanie planistyczne Batch Zero. To jedno zdanie jest właściwą konsekwencją dla każdego, kto dziś ma miejsce w kolejce.
Audyt zadaje pytania, na które inżynier nie odpowie
Analizy przyłączeniowe zawsze były ćwiczeniem inżynierskim: jak duże obciążenie, w którym węźle, co trzeba wzmocnić w sieci. Teksański audyt dokłada inną klasę pytań. Inwestorzy muszą ujawnić otrzymane ulgi podatkowe, przewidywane zużycie energii i ewentualną produkcję własną, zużycie wody i sposób chłodzenia, działania łagodzące skutki dla okolicy oraz to, kto jest właścicielem obiektu.
Tylko dwa z tych punktów są elektryczne. Reszta pyta, czy projekt zasługuje na moc, a nie czy sieć jest w stanie ją przesłać. Analityk energetyczny Neil Osnato ujął tę zmianę precyzyjnie: Teksas nie porządkuje po prostu przeładowanej kolejki, tylko na nowo definiuje, co liczy się jako wiarygodny popyt. Od inwestorów oczekuje się teraz wykazania finansowania, prawa do terenu, pozwoleń, zabezpieczonych urządzeń i realnej ścieżki do uruchomienia.
Da się tego bronić. Kolejka pięciokrotnie większa od szczytu oczywiście nie jest listą realnych projektów, a spekulacyjne wnioski nakładają koszty analiz i opóźnienia na wszystkich stojących za nimi. Ale wybrane kryteria robią więcej niż filtrowanie powagi zamiarów. Otrzymane wsparcie publiczne i struktura własności to fakty polityczne o projekcie, a teraz leżą w tej samej teczce co megawaty.
Batch Zero był szybkim pasem i właśnie stoi
Batch Zero był dokładnie tym mechanizmem, który Teksas zbudował na taką skalę. Zatwierdzony przez komisję regulacyjną w czerwcu, zastąpił oddzielne postępowania u każdego przedsiębiorstwa sieciowego jednym scentralizowanym badaniem dla nowych dużych obciążeń i rozbudów od 75 megawatów. Był przyspieszoną drogą i teraz jest zawieszony.
Polecenie nie mówi, jak długo potrwa audyt, ani co stanie się z projektami już będącymi w toku. Właśnie ta nieokreśloność jest kosztem. Inwestor z podpisaną umową najmu i zamówionym sprzętem nie powie swojej radzie, czy termin przyłączenia przesunął się o kwartał, czy o dwa lata, bo nikt nie opublikował harmonogramu.
Projekty z realnym finansowaniem mogą wyjść z tego lepiej, niż weszły, bo krótsza kolejka to szybsza kolejka. To całkiem możliwe. Nie jest to też coś, na czym ktokolwiek może polegać, zanim opublikowane zostaną kryteria audytu.
Co powinien z tego wyciągnąć europejski operator
Odruchem jest odłożenie tego jako wiadomości amerykańskiej. Nią nie jest. PJM i regulatorzy z Wirginii już przeglądają, jak duże obciążenia związane ze sztuczną inteligencją kwalifikują się do przyłączenia, a Europa doszła do tego punktu wcześniej. Amsterdam i Haarlemmermeer wprowadziły w 2019 roku moratorium na centra danych, irlandzki operator faktycznie zamknął region Dublina dla nowych przyłączeń, a w Polsce operatorzy od lat wydają odmowy warunków przyłączenia z powodu braku mocy przyłączeniowej, co przesuwa nowe inwestycje tam, gdzie sieć jest gotowa. Kierunek jest wszędzie ten sam. Moc przyłączeniowa jest racjonowana według wykazanych podstaw, a nie kolejności zgłoszeń.
Praktyczny skutek dla każdego, kto kupuje moc obliczeniową albo planuje obiekt, jest taki, że podawany termin przyłączenia jest dziś w równym stopniu szacunkiem politycznym co technicznym. Zapytaj dostawcę, pod jaki reżim reformy podlega jego moc i czy pozycję zdobył dojrzałością projektu, czy datą wniosku. To są dziś różne odpowiedzi.
Czytaj dalej: Europa nie kupi reaktora, który sfinansowały Stany | Największy kampus AI buduje własną elektrownię



