Liczba, która na nowo ustawia debatę o koszcie AI

30 czerwca 2026 roku Google opublikowało swój jedenasty roczny raport środowiskowy, a jedna liczba mówiła sama za siebie: zużycie energii wzrosło o 37 procent w 2025 roku, to największy wzrost w ciągu jednego roku w historii firmy i ponad 250 procent powyżej poziomu z 2019 roku. Raport jest szczery co do przyczyny. Wdrażanie AI w Search, Cloud i Workspace jest obciążeniem, a to obciążenie się kumuluje.

Nagłówek, od którego zaczynała się większość relacji, dotyczył dwutlenku węgla. Google ograniczyło swoje emisje operacyjne - kategorie Zakresu 1 i Zakresu 2, które kontroluje bezpośrednio - o 2 procent i zbilansowało 100 procent swojej energii elektrycznej zakupami energii odnawialnej dziewiąty rok z rzędu. Czytając tylko tę linijkę, historia to firma, która szybko rośnie, utrzymując swój ślad na płaskim poziomie. Reszta raportu tłumaczy, dlaczego ta lektura jest niepełna.

Dlaczego rachunek kompensacji ukrywa prawdziwy koszt

Emisje, których Google nie kontroluje, poszły w drugą stronę. Zakres 3, kategoria łańcucha dostaw obejmująca wszystko, od produkcji układów po beton, wzrosła o 25 procent rok do roku, a sama budowa centrów danych dodała około 2,3 miliona ton ekwiwalentu CO2. Bilansowanie energią odnawialną to instrument księgowy stosowany do energii elektrycznej, którą firma kupuje; nic nie zmienia w węglu zawartym w stali, krzemie i budowie, których wymaga rozbudowa w tym tempie.

To jest część, którą właściciel powinien zapamiętać. Kiedy dostawca chmury mówi, że jego AI zasilane jest czystą energią, to twierdzenie zwykle mieści się w Zakresie 1 i 2. Wzrost najtrudniejszy do ograniczenia i najtrudniejszy do ukrycia siedzi w Zakresie 3 i skaluje się z budową, a nie z certyfikatami. Im szybsza rozbudowa, tym szerzej otwiera się ta luka.

Ograniczeniem jest sieć, a nie krzem

Google stawia problem jasno: rozbudowa jego infrastruktury AI przyspiesza szybciej, niż sieć się dekarbonizuje. Wymienia tarcia z nazwy - długie oczekiwanie na przyłączenie do sieci, rozdrobnione rynki energii, opóźnienia w łańcuchu dostaw i regulacyjne wąskie gardła. Nawet firma, która podpisała umowy na ponad 12 GW nowej czystej energii w 2025 roku i prawie 35 GW od 2010 roku, nie wyczaruje mocy sieciowej, która fizycznie jeszcze nie istnieje.

To jest ciche odwrócenie w tym raporcie. Przez dwa lata zasobem deficytowym w AI był akcelerator - GPU Nvidii, którego nikt nie mógł zdobyć. Wąskie gardło przesuwa się w dół, ku kablowi. Centrum danych z układami na rampie załadunkowej i bez pewnego przyłączenia do sieci to aktywo osierocone, a kolejki przyłączeniowe na kilku europejskich rynkach liczą się już w latach.

Czego europejscy operatorzy nie ukryją

Europa wpisuje to ograniczenie do prawa z obu stron. Rozporządzenie EU Cloud and AI Development Act ma uprościć to, gdzie można budować centra danych, i potroić moc bloku, podczas gdy w Polsce rozwój centrów danych wokół Warszawy już obciąża sieć, a kilku krajowych operatorów wstrzymało lub ograniczyło nowe przyłączenia dużych odbiorów w najbardziej obciążonych regionach. Operator tutaj nie odpowie na krzywą popytu wynoszącą 37 procent certyfikatami energii odnawialnej; musi na nią odpowiedzieć przyłączeniem do sieci, pozwoleniem na lokalizację i planem gospodarowania wodą, który podpisze regulator.

Praktyczny wniosek dla właściciela kupującego moc AI w Europie jest taki, by traktować energię i dostęp do sieci jako ryzyko dostawcy, a nie przypis. Zapytaj, gdzie fizycznie znajduje się moc obliczeniowa, czy ten region objęty jest moratorium przyłączeniowym i jaka część deklaracji dostawcy o czystej energii to bilansowanie, a nie realna lokalna dostawa. Te pytania rozstrzygają o dostępności i cenie na długo przed modelem.