Liczba, ktorej Google nie mogl zoptymalizowac
30 czerwca Google opublikował swój jedenasty doroczny raport środowiskowy i patrząc na wskaźniki, to inżynierski triumf. Dziewiąty rok z rzędu 100 procent energii elektrycznej pokryto zakupami odnawialnymi. Dwanaście gigawatów nowych umów na czystą energię podpisano w samym 2025 roku, jako część około 35 gigawatów zakontraktowanych od 2010 roku w ponad 240 umowach. Flotowe PUE 1,09 oznacza, że centra danych spalają o 83 procent mniej energii narzutowej niż średnia branżowa. Emisje operacyjne nawet spadły o 2 procent.
A potem liczba, której cała ta inżynieria nie mogła dosięgnąć: zużycie energii wzrosło w 2025 roku o 37 procent, najwięcej w historii firmy w jednym roku, co podnosi wzrost od 2019 roku do ponad 250 procent. Emisje łańcucha dostaw wspięły się o 25 procent, a sama budowa centrów danych dodała około 2,3 miliona ton ekwiwalentu CO2 od dostawców półprzewodników pracujących na wysokoemisyjnych sieciach na Tajwanie, w Japonii, Wietnamie i Indiach. Własne słowa Google przyznają, jak wygląda ten wyścig: rozbudowa infrastruktury AI, pisze raport, przyspiesza szybciej, niż sieć się dekarbonizuje.
Dlaczego to wazne: pulapka efektywnosci w budzecie AI
Dlaczego to ważne: ten raport to najczystsza demonstracja na żywo błędu decyzyjnego, który siedzi dziś w tysiącach budżetów AI: przeliczania trendu jednostkowego na prognozę kosztów całkowitych. Gdy dostawca pokazuje spadający koszt na token albo zespół obiecuje, że wdrożenie samo się sfinansuje, bo modele tanieją, intuicyjny wniosek brzmi: wydatki spadną. Stopa bazowa wskazuje w przeciwną stronę. Efektywność obniża cenę każdej jednostki, popyt na jednostki eksploduje, a suma rośnie. Najbardziej zafiksowany na efektywności operator świata właśnie zaraportował 37 procent wzrostu w jeden rok, działając na 9 procentach narzutu.
Ekonomiści mają na to nazwę: paradoks Jevonsa, zaobserwowany w 1865 roku, gdy sprawniejsze maszyny parowe zwiększyły, zamiast zmniejszyć, brytyjskie zużycie węgla. Wzorzec przetrwał, bo nie jest usterką techniczną, lecz reakcją rynku. Przełożona na wasze planowanie reguła jest krótka: traktujcie każdy wskaźnik efektywności na jednostkę jako prognozę większego użycia, nigdy jako prognozę niższych wydatków.
Wniosek: wymagajcie efektywnosci, prognozujcie zuzycie
Tak, ale: efektywności nadal warto wymagać. Google podaje, że jego usprawnienia sprzętowe i programowe pozwoliły uniknąć 58 milionów ton ekwiwalentu CO2 w 2025 roku, a ślad byłby bez nich około pięć razy większy. Lekcja nie brzmi, że efektywność zawodzi; brzmi, że efektywność hamuje koszt jednostkowy, nigdy apetyt. Te dwa stwierdzenia mieszkają w różnych wierszach budżetu.
Wniosek: trzy ruchy dla właściciela. Ograniczajcie wydatki na AI twardymi liniami budżetowymi i alertami, nie założeniami o efektywności. Wpisujcie klauzule wzrostu zużycia do odnowień umów chmurowych, bo rabaty za zadeklarowane użycie po cichu zakładają, że wasze zużycie będzie rosło. A dla firm europejskich, także polskich: wprowadźcie lukę sieciową do planowania. Ceny prądu w pobliżu węzłów centrów danych, jak Frankfurt, Dublin czy Amsterdam, oraz pozycje zakresu 3 w raportowaniu CSRD dziedziczą dokładnie tę krzywą, którą Google właśnie opublikował.
Czytaj dalej: Cyberprzestępcy pożyczają wasz internet · Europa czyni sprawę Google ostateczną



