Pułap pod boomem
Data Center Lifecycle Program Aon to największa struktura ubezpieczeniowa, jaką kiedykolwiek zbudowano dla tej branży, a w lipcu 2026 urosła do 5 miliardów dolarów pojemności, z zaledwie 3,5 miliarda trzy miesiące wcześniej. Ten wzrost robi wrażenie, dopóki nie zestawi się go z tym, co ma faktycznie pokrywać. S&P Global Ratings wycenia wartość pojedynczych projektów centrów danych na aż 30 miliardów dolarów, a Swiss Re Corporate Solutions twierdzi, że pojedynczy kampus hyperscale może wymagać 20 miliardów dolarów limitu tylko dla budynków, zanim zainstalowany zostanie choćby jeden serwer.
Konkurencyjna struktura Nimbus firmy Marsh sięga około 2,7 miliarda dolarów. Munich Re zapisuje netto około 250 milionów dolarów na projekt. Aby zebrać dziś 10 miliardów dolarów ochrony na jednym kampusie, trzeba ułożyć wieżę z 40 lub więcej ubezpieczycieli, każdy ze swoim udziałem, każdy z własną wyceną. Przy ekspozycji na poziomie 30 miliardów dolarów takie piętrzenie przestaje być problemem lokowania ryzyka i staje się, zdaniem jednej z analiz rynkowych, arytmetyczną niemożliwością przy choćby trochę konkurencyjnych warunkach.
Dlaczego rynek nie nadąża
Luka istnieje, ponieważ dwie liczby poruszają się w przeciwnych kierunkach. Wydatki kapitałowe hyperscalerów mają w 2026 roku przekroczyć 600 miliardów dolarów, czyli skok o 36 procent wobec roku poprzedniego, z czego około trzy czwarte trafia do infrastruktury AI. Średni ubezpieczony projekt centrum danych w Zurich North America wzrósł z około 150 milionów dolarów pięć lat temu do około 3 miliardów dziś, co oznacza dwudziestokrotny wzrost, na który strona ubezpieczeniowa nie miała czasu stopniowo się przygotować.
Własne prognozy składek Swiss Re opowiadają tę samą historię od strony cen: globalne składki ubezpieczeniowe centrów danych mają niemal podwoić się do 2030 roku, z 10,6 do 24,2 miliarda dolarów, a około 40 procent amerykańskiej pojemności centrów danych leży w regionach narażonych na tornada, co stanowi fizyczne ryzyko, które ubezpieczyciele teraz wliczają w cenę, zamiast po cichu je ponosić. Globalny szef działu budownictwa i gwarancji w Zurich powiedział wprost, że rynkowi brakuje pojemności, by ubezpieczyć największe projekty w pełnej wartości, podczas gdy kredytodawcy coraz częściej czynią pełne pokrycie wartości odtworzeniowej warunkiem finansowania.
Co to oznacza dla najemców i inwestorów
Niewiele firm buduje własny kampus za 30 miliardów, ale bardzo wiele wynajmuje dziś powierzchnię kolokacyjną albo prywatną salę serwerową wewnątrz takiego obiektu, a luka w ochronie nie zostaje w górnej części łańcucha. Kto nie może w pełni ubezpieczyć obiektu, przenosi to ryzyko resztkowe gdzieś dalej: w wyższe stawki najmu, w umowne limity odszkodowania po pożarze czy burzy, albo w warunki kredytodawcy, które zaostrzają finansowanie projektu, a ostatecznie koszty najemców.
Przed podpisaniem umowy kolokacyjnej lub budowy na zamówienie, zapytajcie dostawcę wprost, jaki odsetek wartości odtworzeniowej obiektu jest faktycznie ubezpieczony i czy ta liczba nadąża za tym, ile dziś kosztuje odbudowa budynku. Przy 11 tysiącach centrów danych na świecie, reprezentujących ponad 2 biliony dolarów aktywów do ubezpieczenia, i składkach wciąż doganiających tę skalę, sytuacja ubezpieczeniowa obiektu przestaje być formalnością zakopaną w załączniku. To liczba, o którą warto zapytać.
Czytaj dalej: Google zabezpieczył zakład na gaz geotermią | TVA wprowadza własną stawkę dla centrów danych AI



