Dwa zespoły badawcze, dwa kontynenty, jeden wniosek

Tim Weiss z Imperial College w Londynie i Nevena Radoynovska z Emlyon Business School w Lyonie spędzili swoje badanie na czytaniu akt sądowych: dokumentów spółek z Doliny Krzemowej oraz założycieli ściganych za oszustwa w latach 2000-2023. Ich praca, Criminal Deception in Silicon Valley, ukazała się w internecie w Organization Science 29 czerwca 2026 roku.

Drugi zespół dotarł do tej samej okolicy z przeciwnego kierunku. Alexander Dyck, Freda Fang, Camille Hebert i Ting Xu z Rotman School na Uniwersytecie w Toronto zebrali to, co ich dokument roboczy dla National Bureau of Economic Research opisuje jako pierwszy zbiór danych o oszustwach w kapitale wysokiego ryzyka, obejmujący 654 amerykańskie młode spółki z finansowaniem funduszy. Ukazał się w lutym 2026 roku jako dokument roboczy 34868 i opiera się na działaniach nadzoru i prokuratury, pozwach akcjonariuszy oraz udokumentowanych sprawach.

Jedno badanie jest jakościowe i czyta, jak oszustwo faktycznie przeprowadzono. Drugie jest ilościowe i pyta, co je przewiduje. Powstały niezależnie, różnymi metodami, i zbiegają się we wniosku, który nie leży tam, gdzie prawie wszyscy patrzą.

Drabina, po której wspina się założyciel

Weiss i Radoynovska opisują oszustwo jako drabinę o trzech szczeblach, a nie jako pojedynczy czyn. Pierwszy to fasada powierzchowna: mówienie inwestorom, że spółce idzie lepiej, niż idzie. To szczebel powszechny i mieszka we wczesnej prezentacji, gdzie założyciel sprzedaje wizję, a odległość między opowieścią a księgami uchodzi za zwykły optymizm.

Drugi szczebel to fasada wzmocniona, na której założyciel fabrykuje dowody mające podeprzeć pierwotne twierdzenie. Trzeci to fasada głęboka, na której wymyśla się samą technologię, a równoległą wersję spółki buduje się i utrzymuje po to, by osoby z zewnątrz mogły ją oglądać.

Mechanizm waży więcej niż podział. Badacze wiążą osiągnięty szczebel z rozmiarem luki między wynikiem, którego oczekują inwestorzy, a wynikiem, który spółka dowozi. Oszustwo narasta, ponieważ luka się poszerza, a nie dlatego, że człowiek się zmienia. To przestawia całe zagadnienie: napędem wspinaczki jest postawione oczekiwanie, a w stawianiu oczekiwań uczestniczą rada, inwestor i klient na równi.

Liczba, która naprawdę to przewiduje

Kluczowy wynik zespołu z Toronto brzmi, że to cechy ładu korporacyjnego, a nie cechy założyciela, są najsilniejszymi predyktorami oszustwa. Najostrzejszą pojedynczą zmienną jest to, kto kontroluje radę. Spółki z radami kontrolowanymi przez założyciela wykazały o 88 procent wyższe prawdopodobieństwo oszustwa niż te z radami kontrolowanymi przez inwestorów lub o kontroli dzielonej. Ta liczba krąży w skrócie jako dwa razy bardziej prawdopodobne, co ją wyolbrzymia; opublikowana wartość to 88 procent, a różnicę warto trzymać w ryzach, jeśli zamierzacie użyć jej jako progu.

Trzy dalsze warunki podróżują wraz z podwyższonym oszustwem: zapisy umowne korzystne dla założyciela, złożone struktury właścicielskie i pierwsze rundy zbierane na przegrzanych rynkach. Żaden z nich nie jest twierdzeniem o czyjejś uczciwości. To cechy strukturalne widoczne z zewnątrz spółki, i właśnie to czyni je użytecznymi.

Co do rozpowszechnienia, wykryte oszustwo objęło 1,85 procent spółek finansowanych przez fundusze i założonych po 2000 roku, które zebrały co najmniej 10 milionów dolarów, a bieżący wskaźnik wzrósł z 0,11 procent w 2003 roku do 0,67 procent w 2021 roku. Wśród spółek świeżo notowanych te wspierane kapitałem wysokiego ryzyka miały o 54 procent wyższe prawdopodobieństwo sporu sądowego o oszustwo niż porównywalne spółki, które takiego kapitału nie przyjęły.

Wykryte wykonuje w tym zdaniu bardzo dużo pracy

Oba zespoły lądują na tej samej niewygodnej obserwacji dotyczącej konsekwencji. Badanie z Toronto znalazło niewiele dowodów na to, by wcześniejsze zarzuty oszustwa powstrzymywały założycieli od ponownego zbierania kapitału, i opisuje oszukujących przedsiębiorców zakładających nowe spółki z finansowaniem funduszy bez uszczerbku, co czyta jako słabą dyscyplinę rynku. Autorzy stawiają wniosek wprost: współczesny model kapitału wysokiego ryzyka może sam tworzyć warunki, w których oszustwo jest łatwiejsze do popełnienia, trudniejsze do wykrycia i rzadziej karane.

Pociągnijcie tę nić, a liczba o rozpowszechnieniu zmienia charakter. Wskaźnik 1,85 procent liczy sprawy, które wypłynęły przez prokuraturę, nadzór, pozwy akcjonariuszy albo prasę. Jeśli kanały, które wydobywają oszustwo i je karzą, same są słabe, zmierzony wskaźnik jest podłogą, a nie szacunkiem, a prawdziwa wartość leży powyżej o nieznany margines.

Wniosek o przegrzanym rynku to część żywa teraz, a nie historyczna. Spółki, których pierwsza runda przypadła na przegrzany rynek ze słabym nadzorem, częściej kończyły później w sprawie o oszustwo. Obecny cykl finansowania sztucznej inteligencji wytwarza dokładnie ten warunek na dużą skalę, co oznacza, że znacznik jest wpisywany rocznikowi finansowanemu w tym roku, który będzie sprzedawał europejskim nabywcom przez resztę dekady.

Co z tym zrobić w poniedziałek

Po pierwsze, przeczytajcie radę, zanim przeczytacie założyciela. Gdy macie uczynić spółkę finansowaną przez fundusze istotnym dostawcą, partnerem integracyjnym albo celem przejęcia, ustalcie, kto kontroluje jej radę. Kontrola założyciela to znacznik 88 procent i jest to fakt, a nie osąd. W Polsce Krajowy Rejestr Sądowy poda wam organy krajowego dostawcy; przy dostawcy amerykańskim trzeba poprosić o skład rady w pakiecie badania, a odmowa sama w sobie jest informacją.

Po drugie, żądajcie dowodów, które sami wybierzecie, zamiast dowodów, które wam podano. Drabina mówi wam, że sfabrykowany dowód to drugi szczebel, więc przygotowana prezentacja i wybrany dla was klient referencyjny leżą dokładnie tam, gdzie umieściłaby je spółka pod presją. Poproście o rozmowę z klientem wybranym przez was z listy, poproście, by system pracował na waszych danych, i traktujcie dopracowany materiał jako najsłabszą, a nie najmocniejszą formę dowodu.

Po trzecie, zastosujcie ten wniosek do własnego domu, jeśli finansował się na tym rynku. Wspinaczkę napędza luka między obietnicą a stanem, więc działanie ochronne jest proceduralne: przynieście niedowieziony wynik radzie w tym kwartale, w którym został niedowieziony, z poprawionym planem obok. Sposób porażki, który opisuje badanie, nie zaczyna się od nieuczciwości. Zaczyna się, gdy ktoś postanawia zamknąć lukę po cichu, zanim ktokolwiek to zauważy.