Firma, która już wygrała, i tak poszła do sądu

24 lipca Rivian złożył pozew w amerykańskim Court of International Trade przeciwko państwu federalnemu, służbie celnej Customs and Border Protection oraz komisarzowi CBP Rodneyowi Scottowi, domagając się pełnego zwrotu cła zapłaconego na podstawie International Emergency Economic Powers Act. Rivian nie prowadzi trudnej batalii prawnej. Sąd Najwyższy orzekł pod koniec lutego w sprawie Learning Resources v. United States, że cła IEEPA były niezgodne z prawem, a w marcu sędzia Richard Eaton z Court of International Trade nakazał CBP odwrócić je wobec wszystkich dotkniętych importerów, a nie tylko wobec spółek, które wcześniej pozwały.

Samo pismo Rivian wyjaśnia lukę, którą spółka chce zamknąć. Choć Sąd Najwyższy uchylił cła, argumentuje firma, odrębne postępowanie pozostaje konieczne, bo importerzy, którzy zapłacili cła IEEPA, nie mają gwarancji zwrotu. Dyrektor finansowa Claire McDonough oszacowała w kwietniu ekspozycję na dziesiątki milionów dolarów.

Tu leży najciekawszy element. Spółka z własnym działem prawnym, wyrokiem Sądu Najwyższego na swoją korzyść i już wydanym ogólnokrajowym nakazem zwrotu doszła do wniosku, że potrzebuje dodatkowo własnego pozwu. To nie taktyka procesowa. To odczyt tego, jak zwroty naprawdę działają, i właśnie ten odczyt europejski eksporter powinien przejąć.

Zwrot należy do zgłoszenia, nie do firmy

Przyczyna, dla której wyrok nie wytwarza pieniędzy automatycznie, jest administracyjna, a nie prawna. Cła wymierza się wobec pojedynczych zgłoszeń przywozowych. Każde zgłoszenie przechodzi wymiar celny, czyli moment ustalenia należności, a ten wymiar staje się ostateczny po upływie własnego ustawowego terminu. Marcowy nakaz sędziego Eatona odzwierciedla dokładnie tę strukturę. Zobowiązał CBP do wymierzenia jeszcze niezakończonych zgłoszeń bez cła IEEPA oraz do ponownego wymierzenia tych już wymierzonych, ale jeszcze nieostatecznych.

Przeczytaj to zdanie uważnie, bo zawiera granicę. Zgłoszenia wymierzone i już ostateczne nie zostały objęte tym samym mechanizmem, a to, czy państwo w ogóle musi je zwrócić, gdy importer nigdy nie pozwał, jest pytaniem, którego sądy nie rozstrzygnęły. Departament Sprawiedliwości zaskarżył nakaz do Federal Circuit 2 czerwca, a zaskarżony nakaz obejmuje około 166 miliardów dolarów.

Sama CBP oświadczyła, że zamierza zbudować funkcję zwrotu opartą na importerze wewnątrz platformy Automated Commercial Environment i wdrażać ją etapami. Etapowe wdrożenie procedury wnioskowej jest już sygnałem samo w sobie: urząd nie planuje wypłacać pieniędzy z własnej inicjatywy każdemu, kto kiedyś zapłacił.

O co europejski eksporter powinien poprosić w tym tygodniu

Jeśli twoja firma wysyłała sprzęt do Stanów Zjednoczonych w okresie IEEPA, cło zapłacił ten, kto figurował jako zarejestrowany importer, a w większości europejskich struktur grupowych jest to spółka córka w USA albo agencja celna działająca na jej rzecz. Ten podmiot ma roszczenie i ma także dane przywozowe, które decydują o tym, czy roszczenie jeszcze żyje.

Praca jest nieefektowna i na początku nie jest pracą prawniczą. Poproś o zestawienie wszystkich zgłoszeń grupy w Stanach Zjednoczonych w okresie celnym, z wyodrębnionymi pozycjami należności, tak aby kwoty IEEPA dały się odróżnić od zwykłego cła. Potem zadaj drugie pytanie, którego większość działów finansowych nigdy nie musiała zadawać: czy to zgłoszenie jest wymierzone i kiedy ten wymiar staje się albo stał się ostateczny. Odpowiedź dzieli twoje zgłoszenia na te, w których wciąż masz pole manewru, i te, w których zależysz od apelacji, której nie kontrolujesz.

Dopiero wtedy staje się to pytaniem dla prawników, a pytanie jest wąskie. Czy przy tych konkretnych datach potrzebujemy własnego pozwu zabezpieczającego, na wzór Rivian, aby utrzymać roszczenie otwarte. Agencja celna dostarczy dane. Agencja celna nie podejmie tej decyzji.

To, co nadal pozostaje otwarte

Nic z tego nie jest zamknięte. Federal Circuit ma apelację, CBP nadal buduje mechanizm, a traktowanie ostatecznych zgłoszeń importerów, którzy nie pozwali, jest naprawdę nierozstrzygnięte. Kto mówi, że zwrot po prostu przyjdzie, opisuje prawdopodobny wynik tak, jakby był faktem administracyjnym.

Uczciwe ujęcie jest węższe i bardziej użyteczne. Biegną dwa zegary. Pierwszy to apelacja, na którą nie masz wpływu i której nie wpiszesz w harmonogram. Drugi to data ostateczności na każdym z twoich zgłoszeń, którą możesz ustalić w tym tygodniu i która decyduje, czy pierwszy zegar w ogóle cię dotyczy.

Rivian spojrzał na oba zegary i pozwał. Pouczające nie jest to, że wielki producent chce odzyskać pieniądze. Pouczające jest to, że spółka z wygraną w Sądzie Najwyższym uznała tę wygraną za niewystarczającą samą w sobie i zadziałała, zanim mechanizm zaczął istnieć.