Zablokowana cieśnina wciąż ustala cenę gazu w Europie

Holenderski TTF, referencyjna cena gazu ziemnego w Europie, był notowany powyżej 79 euro za megawatogodzinę 9 września, co jest najwyższym poziomem od początku 2023 roku. Ten ruch nie jest przypadkowym wybrykiem. To najnowszy odczyt problemu z podażą, który narasta od miesięcy.

Cieśnina Ormuz, przez którą przed obecnym konfliktem Iran-USA przechodziło około 20 procent światowego handlu skroplonym gazem ziemnym, jest od kilku miesięcy faktycznie zamknięta. Ładunki, które normalnie docierałyby do Europy i Azji przez cieśninę, nie przemieszczają się, a zakłócenie nie wykazuje oznak rychłego zakończenia.

Katar, jeden z dostawców, na których Europa polegała najbardziej podczas dwóch ostatnich kryzysów energetycznych, ma własny, odrębny problem. Szkody w jego infrastrukturze eksportowej usunęły około 17 miliardów metrów sześciennych rocznej mocy LNG, około 17 procent całkowitej mocy eksportowej kraju, a naprawy mają potrwać od trzech do pięciu lat.

Co naprawdę mówią liczby

Goldman Sachs szacuje teraz, że kontrakt TTF na grudzień 2026 może musieć przekroczyć 100 euro za megawatogodzinę, by ściągnąć do Europy wystarczająco dużo LNG i pokryć niedobór, więcej niż dwukrotnie więcej niż własny scenariusz bazowy banku wynoszący 50 euro.

WskaźnikWartość
Holenderski TTF, 9 września 2026powyżej 79 EUR/MWh
Scenariusz bazowy Goldman Sachs, grudzień 202650 EUR/MWh
Scenariusz stresowy Goldman Sachs, grudzień 2026powyżej 100 EUR/MWh
Utracone moce LNG Kataru17 miliardów m3/rok (około 17 procent eksportu)
Zużycie gazu w UE względem 202115 do 20 procent niższe

Co MAE naprawdę zaleca rządom

Tego samego dnia, w którym TTF osiągnął najwyższy poziom od kilku lat, Międzynarodowa Agencja Energii opublikowała raport porównujący to zakłócenie z tym, które wywołała rosyjska inwazja na Ukrainę w 2022 roku, i nie ograniczyła się do zalecenia większych zbiorników magazynowych jako rozwiązania.

Zamiast tego MAE skierowała rządy ku obowiązkowym wymogom magazynowania, wspólnym rezerwom strategicznym dzielącym istniejącą infrastrukturę ponad granicami, systemom buforowym LNG oraz bardziej elastycznym kontraktom i wymianom ładunków, które pozwalają dostępnej podaży przemieszczać się tam, gdzie niedobór jest największy. Jej własne ujęcie było bezpośrednie: nie istnieje jeden model, który działałby dla każdego kraju, a to już drugi raz w ciągu czterech lat, gdy zewnętrzny wstrząs wystawia na próbę model, który miał wdrożony każdy rząd.

Rachunek trafia najpierw do firm

Inflacja w strefie euro osiągnęła w sierpniu 3,3 procent, a energia była głównym motorem, nawet gdy presja cenowa gdzie indziej słabła. Jedyna poduszka, jaką Europa ma tym razem, to sam popyt: zużycie gazu w całym bloku jest już o 15 do 20 procent niższe niż w 2021 roku, po dwóch latach, w których firmy ograniczały zużycie i zmieniały dostawcę, gdy tylko mogły.

Ta poduszka pomaga na marginesie. Nie pomaga firmie z umową o zmiennej cenie energii ani takiej, której dostawca zmienia ceny na rynku spot tej zimy.

Co powinien zrobić operator z UE lub Wielkiej Brytanii przed zimą

Dwa wstrząsy w ciągu czterech lat, rosyjska inwazja w 2022 roku i teraz zakłócenie w Ormuz, każdy z osobna oddały cenę gazu w Europie w ręce konfliktu odległego o tysiące kilometrów od jakiejkolwiek sali zarządu w UE. Własny wniosek MAE jest taki, że żaden kraj nie zbudował jeszcze rozwiązania wystarczająco trwałego, by przetrwać trzeci taki wstrząs.

Dla każdej firmy, która wciąż ma umowę o zmiennej cenie energii lub taką, która wkrótce podlega odnowieniu, praktyczne pytanie brzmi nie, czy ceny są zmienne, to już jest ustalone, ale czy ta umowa, to zabezpieczenie lub ta relacja z dostawcą została zbudowana przy założeniu, że ostatni wstrząs był jednorazowym zdarzeniem.