Piątkowy wpis otworzył na nowo sprawę handlową

W piątek 24 lipca, dzień po tym, jak Komisja Europejska ukarała Google kwotą 890 milionów euro na podstawie rozporządzenia o rynkach cyfrowych, Donald Trump napisał na Truth Social, że niezwłocznie wszczyna postępowanie w trybie Section 301 wobec Unii Europejskiej. Oskarżył Unię o okradanie amerykańskich firm, stwierdził, że kary dla sektora technologicznego zostaną w całości uchylone, i obiecał znaczące cło na UE w najbliższym możliwym terminie. Unia Europejska, napisał, zapłaci bardzo wysoką cenę.

Section 301 ustawy Trade Act z 1974 roku to narzędzie, którego ta sama administracja użyła wobec Chin. Pozwala przedstawicielowi handlowemu USA ustalić, że praktyki innego kraju są nieuzasadnione lub dyskryminujące i obciążają amerykański handel, a następnie działać na podstawie tego ustalenia. Karę ogłoszono w Brukseli 23 lipca. Odpowiedź złożono w Waszyngtonie w ciągu dwudziestu czterech godzin.

Lista celów powstała w grudniu

Liczy się nie groźba, lecz lista, która już istnieje. 17 grudnia 2025 roku przedstawiciel handlowy USA wskazał dziewięć europejskich firm jako możliwe cele, jeśli UE utrzyma to, co nazwał dyskryminującym traktowaniem amerykańskich dostawców usług: Accenture, Amadeus, Capgemini, DHL, Mistral AI, Publicis Groupe, SAP, Siemens i Spotify. Urząd oświadczył, że Stany Zjednoczone nie będą miały innego wyboru niż sięgnąć po każdy dostępny środek, i wskazał, że prawo amerykańskie pozwala nakładać opłaty lub ograniczenia na usługi zagraniczne.

Żadna z tych dziewięciu firm nie miała nic wspólnego z tym, jak Google porządkuje wyniki zakupowe czy rozlicza twórców aplikacji. Są na liście, bo sprzedają na rynek amerykański, co przedstawiciel handlowy zestawił z ponad 100 miliardami dolarów inwestycji bezpośrednich, jakie te firmy utrzymują w Europie. Dla polskiego właściciela związek jest bardzo konkretny po stronie zatrudnienia: Kraków i Wrocław należą do największych centrów usług Capgemini i Accenture w Europie, a środek dotyczący usług przechodzi dokładnie przez takie umowy.

Próg przesunął się już tego samego ranka

Punkt wyjścia istnieje, zanim jakiekolwiek nowe postępowanie się zakończy. Nowe amerykańskie cła w wysokości od 10 do 12,5 procent na 60 partnerów handlowych, łącznie z Unią Europejską, weszły w życie o godzinie 00.01 tego samego piątku. Zastąpiły wygasającą tego dnia daninę 10 procent z tytułu Section 122 i opierają się na tej samej podstawie Section 301, na którą Trump powołał się kilka godzin później.

Kolejność nie jest więc groźbą, po której może nastąpić cło. To próg celny, który wzrósł w piątek rano, postępowanie ogłoszone w piątek po południu i opublikowana w grudniu lista celów, która stoi za jednym i drugim. Każdy element osobno jest umiarkowany. Razem opisują kierunek.

Bruksela nie zamierza handlować własnymi przepisami

Stanowisko Komisji jest niezmienne i nie jest pozą negocjacyjną: UE ma suwerenne prawo regulowania działalności gospodarczej na własnym terytorium, a rozporządzenie o rynkach cyfrowych nie jest kartą przetargową w rozmowach handlowych. To stanowisko przetrwało poprzednią rundę grożenia cłami i nic nie wskazuje, że teraz zmięknie.

Pod tym leży twardszy sygnał. W styczniu 2026 roku Departament Stanu USA nałożył ograniczenia wizowe na pięciu europejskich urzędników, którzy pracowali nad rozporządzeniem o rynkach cyfrowych i rozporządzeniem o usługach cyfrowych. Środki wizowe wobec wskazanych z nazwiska regulatorów, opublikowana lista celów, podniesiony próg celny i teraz formalne postępowanie to cztery różne narzędzia użyte do jednego celu w ciągu ośmiu miesięcy. Tu częstości bazowe liczą się bardziej niż retoryka, a częstość bazowa wskazuje na eskalację, nie na szybkie porozumienie.

Ekspozycja jest umowna, nie polityczna

Tu leży praktyczne przesunięcie. Cła na towary niemal nigdy nie dotykały oprogramowania ani usług profesjonalnych, więc umowy, które nimi rządzą, rzadko pisano z myślą o daninach. Section 301 pozwala nakładać opłaty i ograniczenia na usługi, co oznacza, że licencja SAP, zakres prac od Accenture albo Capgemini, strumień rezerwacji Amadeus, wynagrodzenie Publicis, faktura frachtowa DHL lub rachunek za inferencję Mistral po raz pierwszy mogą zostać objęte amerykańskim środkiem handlowym. Jeśli twoja firma kupuje u jednej z dziewięciu albo u dostawcy, który od nich zależy, pytanie nie jest polityczne. To kwestia klauzuli.

Zrób trzy rzeczy przed zamknięciem kwartału. Wyciągnij umowy z każdym wymienionym dostawcą i znajdź postanowienia o zmianie prawa, daninach i podatkach, a potem ustal, kto ponosi nowe obciążenie. Zapytaj każdego dostawcę na piśmie, co przeniósłby na klienta i z jakim wyprzedzeniem. A tam, gdzie amerykański środek wobec usług uderzyłby w zależność od jednego źródła, wyceń drugą opcję już teraz, a nie w trakcie ogłoszenia. Nic z tego nie wymaga przewidywania wyniku, i właśnie w tym rzecz.